Ę: Nigdy nie prowadziłam żadnego bloga, nie umiem robić tzw. notek, nie jestem systematyczna. Tutaj to Lala jest guru.
Dy: Mój rok szkolny zaczął się gdzieś w połowie października, więc miałam w cholerę do nadrobienia. Nie tyle z przedmiotów szkolnych pokroju biologii, fizyki, historii, co z wszystkich zajęć artystycznych, a tego było naprawdę sporo *miała do wyboru: albo liceum, do którego na pewno się nie dostanie, albo szkoła górnicza. Wybrała liceum plastyczne :3*
Tła: No i ta nieszczęsna sprawa, przez którą mam takie braki. Przez te wakacje miałam wydłużaną nogę, znaczy, inaczej: miałam mieć przez wakacje, ale tu lekarz musi jechać na wakacje, tu potem na urlop z rodziną, a w szpitalu potem siedzisz jeszcze dodatkowy tydzień, bo lekarza dalej nie ma, więc wróciłam do domu, jak rok szkolny już dawno się zaczął. Teraz zostaje mi
Wiecie co, ludziska? Jestem osobą, której naprawdę mało potrzeba do szczęścia. Komputer mam, tablet graficzny mam, PhotoShopa mam, ołówki i szkicownik mam... I to wszystko czego potrzebuje *kij z tym, że ten mój tablet to już na ostatkach sił chodzi*. Nie wymagam dużo, nawet ostatnio przestałam książki kupować hurtowo i przerzuciłam się na e-booki, byleby kasy za wiele nie wydawać.
ALE jak coś mi wpadnie w oko i nagle zdaję sobie sprawę, że bez tej rzeczy moje krótkie i marne, choć bardzo ciekawe życie przestaje mieć jakikolwiek sens, to owa rzecz musi kosztować majątek. Za jakie grzechy, ja się pytam?!
Patrzcie, no Państwo, jakie cudo...
Kumpel mojego wujka będzie miał to na przetestowanie teraz w okresie pomiędzy świętami, a nowym rokiem, więc będę miała okazję to wypróbować. Chociaż z zakupem tego cacka będę musiała poczekać... baaaaaardzo długo... jeżeli w ogóle na to nazbieram... zanim przejdę na emeryturę.
Lubię pisać o jakiś konkretnych sprawach. Nie umiem, jak Laura właśnie, opisywać co robiłam, gdzie jechałam itp itd. Chociaż nie, umiem, tyle że nie tak, by Was to zainteresowało.
Na DeviantArt zamieszczam moje prace komputerowe, a zastanawiałam się, czy tu nie wrzucać jakiś... a bo ja wiem, mini opowiadań? Albo coś poważniejszego. Od czasu do czasu coś tam sobie skrobnę na kartce albo w Wordzie, ale nie są to jakieś rewelacje, tych tekstów nie nazwałabym nawet dobrymi. Na "w miarę" też nie zasługują. Tylko tak ostrzegam. |D
Myślimy z Lalą nad jakimiś recenzjami książek. "Recenzja" to jednak niedobre słowo. Coś ala opis książek. My czytamy, a potem dajemy: gatunek, czy książka wciąga, jej mocne i słabe strony, takie w zasadzie pierdzielenie o wszystkim i o niczym.
No, to by było chyba wszystko na dzisiaj. Wesołych Świąt życzę :)
PS. Nie podobają mi się tu czcionki. "Normalna" jest za mała, a "duża" jest za wielka. Przynajmniej dla mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz